
Czy określisz je jako wysokoporowate, czy zwyczajnie - jako suche, nie zmienia to sposobu ich pielęgnacji. Zniszczone włosy łakną ciągłego natłuszczenia i nawilżenia, a zwłaszcza gruntownej odbudowy. Dzień po dniu.
Świat się zmienia, podobnie jak nasz język – narzędzie komunikacji. Znane słowa i określenia zajmują neologizmy. Nowomowa w branży kosmetycznej ma lepiej oddawać istotę problemu, a w efekcie ułatwić użytkownikom precyzyjny dobór produktów. Czy rzeczywiście tak jest?
Moim zdaniem lepsze jest wrogiem dobrego. Coś co dobrze spełnia swoją funkcję nie wymaga zmiany, a dziwaczne określenia nierzadko rażą sztucznością i wprowadzają dezorientację. Inaczej to widzi marketing firm kosmetycznych, które kierują się zasadą: nowe skutecznie łowi klienta. Bo czy „odżywka dla włosów wysokoporowatych” nie brzmi bardziej interesująco niż „odżywka dla włosów suchych”? Wielu konsumentów nie ma co do tego wątpliwości, a licznie opisane w sieci testy, mające określić stopień porowatości włosów, dowodzą popularności nowej klasyfikacji.
Pora ocenić pory
Jak zwał, tak zwał. Problem pozostaje ten sam. Włosy z natury suche lub zniszczone częstym farbowaniem (głównie rozjaśnianiem), męczone codziennie gorącym powietrzem suszarki, wysoką temperaturą prostownicy lub lokówki, po powrocie z letnich wakacji wyglądają jak starta siana. Trudno z nimi dojść do ładu. Im bardziej są zniszczone, tym bardziej intensywnie musisz je ratować.
Skalę uszkodzeń obrazuje stopień rozchylenia łusek włosa, który jest zbudowany głównie z keratyny (białko), a ta z kolei składa się z aminokwasów, z których wiodącą rolę pełni cysteina. Łuski skleja ze sobą spoiwo tłuszczowe, które tworzą ceramidy oraz kwasy tłuszczowe. Im bardziej zwarta ta konstrukcja, tym mocniejsza tarcza ochronna włosów.
W zdrowej łodydze łuski przylegają szczelnie do kory włosa, dlatego włosy niskoporowate są grube, mocne i lśniące. Takie są najczęściej włosy przetłuszczające się, albo – dziś coraz rzadziej spotykane – włosy nie skażone farbowaniem czy licznymi produktami do stylizacji.
Włosy średnioporowate, czyli włosy suche mają skłonność do puszenia się, są niezdyscyplinowane, trudno je rozczesać. Ten typ włosów po mocnych doznaniach upalnego lata, sprawia jeszcze większe kłopoty jesienią.
Z kolei włosy o wysokiej porowatości, z mocno odstającymi od kory włosa łuskami, są najbardziej wrażliwe na wszelkie czynniki zewnętrzne. Latem z łatwością poddają się niszczycielskiej sile wysokich dawek promieniowania UV czy słonej morskiej wodzie, a w ciągu roku uszkodzeniom spowodowanym agresywną pielęgnacją. To, co niektórzy uznają za normę, czyli tarcie podczas mycia, czy siłowe rozczesywanie, rujnuje strukturę włosów. Gdy jeszcze notorycznie przeciąża się je środkami do stylizacji, uszkodzenia sięgają najgłębszych części włosa. Efekt? Suche jak wiór łodygi są matowe, szorstkie, pozbawione blasku i jedwabistej gładkości.
Na niektórych stronach w sieci można znaleźć opisy zdumiewających testów sprawdzających stopień porowatości włosów, m.in. test włosa pływającego w szklance wody. To chyba dla tych, którzy nie mają pojęcia, co noszą na własnej głowie, a przy tym mogą bez obrzydzenia oglądać swój włos utopiony w naczyniu.
Trzy filary pielęgnacji
Co zrobić z sianem na głowie? Najpierw trzeba przyjrzeć się uważnie składowi kosmetyków, które na co dzień używasz. Uszkodzone łodygi włosów potrzebują nawilżających humektantów, natłuszczających emolientów i odbudowujących ubytki protein. Im bardziej porowate włosy, tym bardziej kompleksowo musisz działać. Nie wystarczy sięgnąć po pierwszy lepszy szampon czy odżywkę, bo to dla Twoich włosów będzie zbyt mało.
* Nawilżanie
To zadanie spełniają składniki, które nie tylko wiążą wodę w płytszych i głębszych warstwach skóry i włosów, ale także wzmacniają barierę ochronną, która utrudnia parowanie wilgoci. Najważniejsze humektanty to gliceryna, mocznik, kwas hialuronowy, glikol propylenowy, sorbitol, mleczan sodu, cukry, algi, aloes.
* Regeneracja
Składniki odbudowujące pełnią podobną rolę jak zaprawa w budownictwie: łączą elementy składowe włosa w jedną spójną całość. Niezbędnym składnikiem są proteiny (białka), które tworzą na powierzchni osłonki włosa elastyczną otoczkę, a w jego zniszczonym wnętrzu wypełniają ubytki.
Włosom wysokoporowatym służą proteiny wielkocząsteczkowe – ich duże cząsteczki nie mogą wniknąć w głąb włosa, pozostają natomiast na jego powierzchni, tworząc ochronną powłokę, która nawilża, wygładza i nadaje blask włosom oraz zatrzymuje wodę. W składzie kosmetyków szukaj protein z mleka, jedwabiu, pszenicy czy owsa, oraz kolagenu i elastyny.
Włosom średnio- i wysokoporowatym potrzebne są też proteiny hydrolizowane, takie jak hydrolizowana keratyna, hydrolizowany jedwab, hydrolizowane proteiny pszeniczne. Ich bardzo małe cząsteczki (rozbite poprzez hydrolizę) wnikają w głąb włosa, wzmacniając strukturę włosów. Dodatkowym efektem jest nabłyszczenie włosów i nadanie im objętości.
Włosy niskoporowate też warto poddać raz na jakiś czas regeneracji. W roli składnika odbudowującego białko sprawdzą się aminokwasy, których maleńkie cząsteczki wnikają głęboko we włosy. W składzie szamponu i odżywki szukaj argininy, kwasu glutaminowego, aminokwasów jedwabiu czy pszenicy, L-cysteiny.
Wypróbowałam Rutynę pielęgnacyjną do włosów suchych Sephora Collection: szampon wzmacniający z syntetyczną biotyną i proteinami roślinnymi, nawilżającą proteinową maskę z proteinami i ochronny olejek do włosów z olejkiem Moringa i witaminą F (nietłusta formuła). Formuły produktów wypełniają składniki pochodzenia naturalnego, a szampon łatwo spłukiwalny pozwala zaoszczędzić wodę przy każdym użyciu w porównaniu z klasycznym szamponem.
* Natłuszczanie
Włosy, podobnie jak skóra, potrzebują wsparcia emolientami. Składniki tłuszczowe powlekają powierzchnię włosów i tak jak łój uniemożliwiają parowanie wody oraz chronią przed czynnikami zewnętrznymi. Dzięki temu włosy stają się błyszczące, wygładzone, elastyczne. Gdy emolientów zabraknie w pielęgnacji, włosy się puszą, elektryzują, są niesforne. Jeśli z kolei jest ich za dużo, fryzura robi klapę – „siada”, tracąc objętość, wygląda na przetłuszczoną. Emolienty lubią głównie włosy suche.
Polecam naturalną odżywkę emolientową Barwa Peace Love Hair do włosów średnio i wysokoporowatych z olejem winogronowym, witaminami i wyciągiem z octu jabłkowego.
Co się leje w oleju
Do włosów suchych nadają się zwłaszcza oleje wielonienasycone, które nie wnikają we włosy, tylko osiadają na ich powierzchni, np. olej z pestek winogron, ze słonecznika, z kukurydzy, z wiesiołka, z nasion maliny, olej konopny, olej lniany, a także masła: shea, kakaowe, mango.
U włosów średnio- i wysokoporowatych dobrze sprawdzają się oleje jednonienasycone, częściowo wnikające w głąb struktury włosa. Małe cząsteczki ma olej kokosowy, olej babassu, olej palmowy.
Włosy niskoporowate, z nienaruszoną strukturą łodygi, polubią olej z pestek śliwki, z awokado, ze słodkich migdałów, z orzechów laskowych, z pestek brzoskwini, a także olej makadamia, sezamowy, oliwę z oliwek.
Wszystkie olejki do włosów są silnie hydrofobowe, czyli zatrzymują wodę we włosach, polepszając ich nawilżenie. Oleje same z siebie nie nawilżają!
Dla włosów wysokoporowatych, czyli bardzo suchych polecam Kurację Moroccanoil z olejem arganowym, bogatym w witaminę E, niezbędne kwasy tłuszczowe i antyoksydanty, oraz ekstrakt z nasion lnu bogaty w kwas alfa linolenowy – niezbędny kwas tłuszczowy.
Piękny zapach olejku łączy korzenne nuty ambry i słodkie nuty kwiatowe.
Naprawić mosty
Nawet to co mocno zniszczone, da się na szczęście naprawić. Przekonują o tym producenci innowacyjnych produktów, które radzą sobie z uszkodzeniami powstałymi w wyniku zabiegów chemicznych, termicznych oraz uszkodzeń mechanicznych. Jeśli jesteś właścicielką włosów wołających o ratunek, sięgnij po Kurację K18, maskę naprawczą bez spłukiwania, która w 4 minuty odbudowuje strukturę włosów. Jak to możliwe?
Opracowany przez naukowców bioaktywny peptyd wzmacnia i poprawia elastyczność włosów, a jednocześnie niweluje skutki zniszczeń w rdzeniu włosa. Formułę K18 opatentowano na podstawie analizy 1242 dekapetydów (oligopeptydy składające się z dziesięciu reszt aminokwasowych), które tworzą wiązania keratynowe we włosie. Unikalna sekwencja aminokwasów w formule łączy zerwane wiązania keratynowe i dwusiarczkowe, przywracając włosom ich naturalną strukturę. Nawet najlepszy składnik może skutecznie działać tylko wtedy, gdy sięgnie do źródła problemu. Masce umożliwia to biomimetyczna budowa, mająca powinowactwo do warstw i funkcji barierowych włosa. Pokochasz K18, tak jak pokochały ją gwiazdy – Khloe Kardashian, Selena Gomez i Hailey Biber.
Nawet najbardziej przesuszone włosy da się uratować, zwłaszcza, że środków do tego nie brak. Najbardziej liczą się jednak dobre chęci i motywacja, by ostatecznym wyjściem w ekstremalnej sytuacji nie okazały się „sianokosy”.
Dodaj komentarz